Krótka historia początków budowania
Trzeba sobie postawić pytanie, skąd wizą się pomysł o budowie. Pewnie jak w wielu przypadkach prosta i zarazem skomplikowana rzecz, jakim jest brak własnego konta na tym świecie.
Na początku miało być pięknie, mieszkanie po rodzicach na poczatek mały pokoik w tym własnie mieszkanku, wiec ślub, przeprowadzka, sielanka przez rok potem przysyła na świat Zuzanna., Pokoik zrobił się ciasny, ale zrobiło się mały remoncik i było dobrze. Potem przyszła działka, znienacka rodzice pozbywali się pola rolnego i rozdzielili conieco po dzieciach, działka jak działka trochę wąska, ale za to z ładnym widokiem i kiepskim dojazdem. Sielanka trwała zaczęły się pytania o przyszłość, mieszkanie, czy zostanie dla nnas? mm... pytanie bez odpowiedzi, której juz pewnie nie usłyszymy. I kolejna słodka istotka Maja, już nie było przytulnie, a pytania pozostawały bez odpowiedzi, trzeba coś zacząć robić tak żyć się nie da w 4 w małym pokoiku z rodzicami za ścianą. Koniec czekania, proszenia o odpowiedzi, bierzemy los we własne ręce, pozwolenie na budowę, kredyt i jeśli zdrowia starczy to rodzina będzie na swoim.
I tak rozpoczęliśmy prace najpierw z ta nieszczęsną droga ….
Przyszła wiosna i mamy prąd, prawie, to znaczy jak się potem okazało wszystko było tylko na elektryczność podłączenie trzeba było czekać i czekać i jak widać w tle fundamenty już wytyczone i droga trochę lepsza
Pojawił się fundamenty
I jak widać na fotce były za niskie, a i niedoróbka się trafiła, bo kotłownia miała być zaniżona, a ściany gdzie?
i ostatnia dzis fotka poźno już idę spać, cdn...
Komentarze