Witam po dłuższej przerwie
Nie pisałem od jakiegoś czasu z braku czasu :)
Nawiązując do poprzedniego wpisu i obiecanej historii przeprawy z firma bratex.
Zaczęło się od zamówienia blach na dach, firma dotrzymała ustalonego terminu dostarczenia blachy na budowę, niestety rozładunek trzeba było zapewnić samemu, na szczęście "śfagry" pomogły.
Pogoda nie dopisywała lało jak scebra, płaszcze przeciwdeszczowe, buty gumowe i do boju, do rozładowania licząc wszystko ok 235m blachy plus gąsiorki, rynny itd.
Po około pół godzinym brodzeniu w błocie i mocno zacinającym deszczu ,zauważam rysę na jednym z arkuszy. Pokazuję ją kierowcy, ryska nie głęboka jedyna powierzchnia farby około 20 cm długości kierowca mówi żeby zgłosić to farbę do zaprawienia dadzą. Przytaknąłem i poszliśmy ściągać kolejne arkusze, patrzymy kolejna rysa, dokładnie w tym samym miejscu jak poprzednio. Parzymy więc na inne arkusze znajdujące się na samochodzie, niestety na każdym było już dokładnie tak samo. Odmówiłem przyjęcia towaru, niestety nie zwróciliśmy uwagi na wcześniejsze arkusze i po przegladnięciu okazało się ze około 8 do 10 arkuszy było uszkodzonych.
Kierowca zadzwonił do szefa i podał mi słuchawkę, po opowiedzeniu mu wszystkiego słyszę ze dostanę farbę i sobie podmaluję ryski
Zdumiałem i powiedziałem żeby sobie zabrali tą blachę, a ten do mnie, żebym załadował na samochodzik, he
Kierowca tylko kiwną by się nie zgadzać, na co i tak bym się nigdy nie zgodził. Po chwili bezsensownej dyskusji uzgodniliśmy, ze względu na pogodę firma bratex przyjedzie w innym terminie zabrać trefną blachę i przywiezie jednocześnie nową, a ja za zwłokę dostanę 200 zł upustu. Zgodziłem się
Po tygodniu i dotarciu nowej blachy, którą też trzeba było sobie rozładować słyszę ze upustu nie będzie i trefną blachę mam ja załadować
Po telefonie do szefa i wymianie paru już ostrzejszych słów słyszę ze za 200 zł to szef sobie sam przyjedzie załadować na co przystałem. W trakcie naszego rozładunku przyjechał szef z pracownikami i przyglądał się jak przebiega rozładunek w czasie którego my wnikliwej przyglądaliśmy się arkuszom, nie stwierdziliśmy żadnych uszkodzeń.
Gdy szef który tylko dyrygował pracownikami skończył załadunek chcieliśmy się rozliczyć, usłyszeliśmy ze za niedogodności dostaniemy 50 zł żebyśmy potem źle o nich nie opowiadali. Powiedziałem żeby sobie je wziął, bo ja kłamać nie będę.
Niestety to nie jest koniec tej historii
W trakcie krycia blachą domu moi majstrowie stwierdzili ze jest za mało płaskiej blachy na obróbki i ze zabraknie 4 gąśiorów do tego taśmy do na kalenice było też za mało
a wszystko to wyliczał nam pracownik firmy bratex. Dach maił być wyliczony na zero, zrozumiałe by było gdyby pomyliłsie w jakiejś jednej rzeczy, a nie w kilku których wartość sięgała około 1000 zł. Gdybyśmy wiedzieli ze cena tego pokrycia dachu wyniesie 1000 zł więcej blachę zamówiłbym w firmie limblach gdzie mieliśmy i tak jakieś 700 zł taniej, a zamówiliśmy w bratex bo mieli ładniejszy wzór ale wzór w limblachu też nam się podobał. Sumując to gdyby pracownik zrobił wycenę rzetelnie wyszło by około 1700zł różnicy, między pokryciem dachu z firmy bratex a limblach i gwarantuję ze gdybyśmy to wiedzieli nie zdecydowalibyśmy się na bratex. Do tego jeszcze dodajcie wyżej opisaną historię i zrozumiecie dlaczego nikomu nigdy nie polecę firmy z bratex z dębicy.
Jak tylko będę mógł to zamieszczę pare fotek
Pozdrawiam
Komentarze